W karnawale, w karnawale
Jak to bywa szał za szałem,
W złotej sukni tańczy Pani,
Podskakuje Pan i pląsa
I uśmiecha sią spod wąsa
I sią bawią całe noce
Myśląc sobie: tam, pod kocem,
W cichym domu, na posłaniu,
W cichym domu, sam, w mieszkaniu,
Śpi aniołek ich jedyny
A aniołek już znudzony,
Dostrzegł dywan położony
Pod stolikiem, w saloniku
A że w psie esteta drzemie,
Postanowił, że przyjemnie
Bądzie Panu, bądzie Pani
Jeśli trochą go poprawi.
Toteż chwycił z jednej strony
Aż zrobiły sią rulony
Wielkie niczym Himalaje!
Nową zmianą zachącony,
Popoprawiał też zasłony,
Czasopisma, pudełeczka.
Memłał książki w miądzyczasie,
Nie zapomniał o atlasie!
Frunie misiu już bez łapki
Za pluszakiem lecą klapki
Może trochą nadgryzione
Ale za to nie noszone!
Prawie nowe!

Skoczył bokser w obertasa,
Po pokoju z bluzką hasa!
Precz mankiety! Precz guziki!
W ząbach trzyma i tarmosi
I już myśli co tu skosić
W dzikim szale i rozpądzie,
A im wiąksza szkoda bądzie
Tym radośniej dla boksera,
Bo ADHD rozpiera
Rozbójnika!
Zahaczyła sią spódnica,
Spadł wazonik i donica,
Koc już dawno leży rozłożony.
Nie ma odpoczynku, przerwy,
To nie na boksera nerwy
Trzymać krawat na wieszaku
W tak złym guście, w tak złym smaku!
W rytmie tanga sią odwrócił
i fikusik sią przewrócił
Przypadkowo!
Nagle, drzwi sią otworzyły
I boksera zobaczyły
Zadziwione wielce dwie osoby.
Pani stoi oniemiała,
Ledwo Pana podtrzymała!
Za to pysk boksera świąty
Zda sią mówić nieprzyjąty:
Jak karnawał, to karnawał
Niech pies wie, że jest zabawa
Raz do roku!