18.01.2010 Szanta śliczna bokserka wyrzucona z samochodu...
"Trafiła do schroniska w Radomiu, chuda, zagubiona, porzucona... W jej oczach jest tyle smutku. Wygląda na to, że często rodziła. Szanta została wysterylizowana. Zima i coraz silniejsze mrozy stają się dla niej nie do zniesienia".
Od 17 stycznia Szanta jest już pod opieką Fundacji. Ma ciepło, miękko, wygodnie.
Każdy kogo Szanta chwyciła za serce może pomóc Fundacji pokryć koszty pobytu pod naszymi skrzydłami (badania oraz późniejszy pobyt w hotelu). Jak stać się opiekunem wirtualnym Szanty?
Fundacja Boksery w Potrzebie Adres: 04-036 Warszawa, ul. Al. Stanów Zjednoczonych 32/280 Konto bankowe: 87 1090 1870 0000 0001 0841 2247 koniecznie z dopiskiem "SZANTA"
Wiek: około 0 lat Miejsce pobytu:
18.02.2010 Oto relacja z tymczasowego miejsca pobytu Szanty:
"Szanta nasza potfffforzyca jest super. Dziś chodziły sobie pieski w odległości ok. 100 m i dziewczyna mimo, że nie miała się z kim bawić nie pobiegła- stała koło mnie patrzyła to na pieska to na mnie ale na moje hasło "nie, zostań" nie drgnęła choć bardzo ją korciło. Moja mama się śmieje, że to "mój" pies bo jak na coś nie pozwolę to ona samowolnie nic nie zrobi. Wczoraj to nawet moja mama ją wołała, żeby się z nią przywitać- było widać, że ją poznała ale nie ruszyła się z miejsca. Za to znajomy psiarz, który ma 2 pieski powiedział, że ona z dnia na dzień jest coraz bardziej otwarta i zadowolona.
Szanta jest psem skupionym w 100% na przewodniku. Mogę jej zabrać z paszczy ucho cielęce, każdą zabawkę, mieszać w misce i nawet się nie zmarszczy traktuje to jako coś normalnego- ucho zabrałam udawałam, że jem i oddałam, później jak widziałam, że szuka miejsca na schowanie go na później odebrałam i pokazałam jej gdzie kładę. Na niskiej ławie może leżeć wszystko do jedzenia i ona udaje, że tego nie widzi. Z dziewczynami wczoraj jadły makrelę z jednego widelca- siedziały we trzy ja kucałam z talerzem i każdej dawałam w kolejności Nigra, Teila, Szanta - ani razu nie zerwała siadu i nie podeszła do talerza.
A początki były trudne pierwsze dni to zjadłaby w sekundę swoje potem zjadłaby dziewczyn jedzenie co pewnie skończyłoby się starciem - ale nie miała szans ważne, że teraz jest normalnym psem, po którym nie widać, ciężkich wcześniejszych przeżyć. Jest taka jakby od szczeniaka żyła w domu, który darzy ją wielką miłością i daje poczucie bezpieczeństwa, a nie po schronisku.
Najpiękniejsze jest to jak widać tą zmianę, jak pies pięknieje nie tylko zewnętrznie ale przede wszystkim wewnętrznie- fascynujące przeżycie..."
01.03.2010 Od niedzieli Szanta ma już swój dom! Powodzenia!
Kontakt w sprawie adopcji: +48 503 816 505 magdalena.dmochowska@poczta.onet.pl
|